Dziś mniej przyjemny wpis na temat tego właśnie produktu do demakijażu.
Zmywanie makijażu olejkami zdecydowanie przypadło mi do gustu, ale co do tego olejku...
... nie twierdzę, że jest beznadziejny, bo nie jest, ale rewelacją też nie grzeszy. Zmywać makijaż - zmywa, może nie tusz wodoodporny, ale reszta schodzi dobrze. Z czasem (gdy ściereczki nie można było doprać, aby była śnieżnobiała) zaczął coraz gorzej zmywać makijaż, zostawiał tłustą warstwę i moje oczy były tak jakby zamglone. Zużyłam go, bo nie jest aż taki zły, a też nie był tani, bo jednak prawie 50zł za olejek w pojemności 150ml,to nie jest mało.
Trzeba przyznać, że bardzo duży plus to to, że w 99,9% jest naturalny. Ponoć ma niwelować niedoskonałości, przyspieszać regeneracje itp. Według mnie nie zrobił nic spektakularnego, prócz zmywania makijażu, gdy używałam tylko jego to moja cera wyglądała tak samo. Teraz gdy używam jeszcze dwóch innych produktów to wiem, że to one mi pomagają.
Być może zrobię kiedyś post o swojej pielęgnacji.
A poniżej zdjęcie ściereczki, na zdjęciu i tak wygląda super, bo była specjalnie prana w pralce, aby wszystko zeszło. Nikt nie będzie codziennie wrzucał ściereczki do pralki, żeby mieć na następny dzień, więc pierzemy w rękach, co jednak po czasie nie chce sie domyć.
Podsumowując, olejek starczył mi na 3 miesiące używania (nie codziennie), zmywał makijaż, ale nic poza tym. Nie robił cudów, więc nie wiem skąd te zachwyty z jego powodu. Kupiłam, zużyłam, ale nie kupię ponownie. Dobrze, że już mi się skończył, teraz mogę zacząć testować inny olejek. Bo przy takim sposobie demakijażu zostaje. :)
kari
ja nawet nie słyszałam, że są olejki do demakijażu :)
OdpowiedzUsuńmoże kiedyś wypróbuje
dzięki za odwiedziny na moim blogu, zapraszam częściej
Kasia